Jak prognozują eksperci, do 2025 roku 75% pracowników na świecie będą stanowili przedstawiciele pokolenia Y. W Polsce tzw. millenialsi to obecnie osoby od 18. do 33. roku życia. #samotnosc #mysli samobojcze #dobro i zło #złote myśli #pozytywnemyslenie #pozytywnie #straszne #pojebane #zły czas #zły świat #szatan #Kazał #Walczyć 23 notes · View notes ikonkka · 2 years Oto złote myśli, refleksje i fragmenty utworów literackich, które mówią o ojczyźnie, Polsce lub patriotyzmie. Można po nie sięgnąć by uczcić Narodowe Święto Niepodległości. Nie zaszkodzi znać co poniektóre cytaty na 11 listopada. Być może ten zbiór okaże się inspiracją oraz przyczynkiem do refleksji. Fast Money. Autor: PAP/jk •27 mar 2019 13:47 Skomentuj Aż 68 proc. Polaków w wieku 18-24 lat nie myśli o emeryturze, ponieważ to dla nich zbyt odległy temat - wynika z badania “Życie na emeryturze - wyobrażenia i postawy Polaków”. Na zapas nie chce się martwić natomiast 52 proc. osób między 45. a 64. rokiem życia. Starsze osoby, w wieku 45-64 lat najczęściej wskazywały, że nie myślą o emeryturze, ponieważ nie chcą martwić się na zapas. (Fot. Shutterstock) Z badania zrealizowanego na zlecenie Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami wynika, że kobiety myślą o emeryturze częściej niż mężczyźni. 57 proc. ankietowanych w wieku 18-24 lat wskazywało, że są za młodzi i mają jeszcze dużo czasu do emerytury. Młodsi Polacy wskazywali również, że nie chcą martwić się na zapas (22 proc.). "23 proc. kobiet bardzo często myśli o emeryturze, przy czym mężczyzn tylko 16 proc. Natomiast rzadko o emeryturze myślą zazwyczaj mężczyźni (29 proc.) i 24 proc. kobiet" - wynika z badania zrealizowanego na zlecenie Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami. Jak tłumaczy prezes Izby prof. Marcin Dyl, "im szybciej zaczniemy myśleć o emeryturze, tym efektywniej zaczniemy gromadzić środki na godne życie w przyszłości". Interesują Cię biura, biurowce, powierzchnie coworkingowe i biura serwisowane? Zobacz oferty na "Wypłata z ZUS to tylko jedno ze źródeł finansowania naszych potrzeb na emeryturze" - wskazał. Jego zdaniem wystarczy odłożyć 100-200 zł miesięcznie, aby po kilkunastu latach mieć znaczącą, dodatkowe gotówkę. "Na pewno warto także zadbać o udział w Pracowniczych Programach Kapitałowych i zapytać swojego pracodawcę o szczegóły" - dodał. W badaniu podano, że 57 proc. ankietowanych w wieku 18-24 lat wskazywało, że są za młodzi i mają jeszcze dużo czasu do emerytury. Taką odpowiedź zaznaczali częściej mężczyźni (24 proc.) niż kobiety (19 proc.). Młodsi Polacy wskazywali również, że nie chcą martwić się na zapas (22 proc.); częściej na taką odpowiedź wskazywały kobiety (38 proc.) wobec 34 proc. w przypadku mężczyzn. Tylko 7 proc. wskazało, że nie ma czasu o tym myśleć, a 3 proc. nie myśli, ponieważ podjęło działania w tym kierunku; przy czym więcej mężczyzn zaznaczyło taką odpowiedzi (9 proc. do 4 proc. kobiet). Tymczasem starsze osoby, w wieku 45-64 lat najczęściej wskazywały, że nie myślą o emeryturze, ponieważ nie chcą martwić się na zapas. "Częściej taką odpowiedź zaznaczały kobiety (38 proc.) niż mężczyźni (34 proc.)" - podano. Z badania wynika ponadto, że 19 proc. ankietowanych osób starszych, z niewielką przewagą kobiet (15 proc. wobec 14 proc. mężczyzn), nie myśli o emeryturze, ponieważ nie ma na to czasu. "Tylko 11 proc. osób w wieku 45-64 lat nie musi się martwić emeryturą, ponieważ podjęło działania w tej sprawie. Tutaj zdecydowanie więcej odpowiedzi wskazali mężczyźni (9 proc.), kobiety 4 proc." - podano. Badanie zostało przeprowadzone przez ARC Rynek i Opinia metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interview) na próbie 1200 Polaków w wieku 18-64 lata. Zebrana próba była reprezentatywna dla populacji Polski. PODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ NA FACEBOOKU - Czy polski system emerytalny powinien uwzględniać wkład dzieci emeryta? – pyta na Facebooku wiceminister rodziny Barbara Socha. Uzależnienie wypłaty świadczeń od faktu posiadania dzieci to zdaniem ekspertów absurdalny pomysł. Rząd nie pierwszy raz inspiruje się propozycjami Ordo Iuris. Emerytura zależna od liczby dzieci? Wiceminister rodziny i polityki społecznej Barbara Socha zachęca do dyskusji o takich zmianach systemu emerytalnego, które mogłoby zwiększyć dzietność w Polsce. Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego Polaków ubywa. Wyniki Spisu Powszechnego z 2021 roku wskazują, że w ciągu 10 lat populacja skurczyła się o ponad 300 tys. osób, a prognozy nie są optymistyczne. Więcej osób umiera, niż przychodzi na rodziny we wciąż niedopiętej Strategii Demograficznej szuka rozwiązań, które wpłynęłyby na wskaźnik dzietności. Jak poinformowała Barbara Socha projekt Strategii zakłada w "Dalszy rozwój systemu emerytalnego w kierunku zwiększenia partycypacji rodziców we wkładzie ich dzieci w funkcjonowanie systemu". Zdaniem ekspertów pomysł powiązania systemu emerytalnego z liczbą dzieci w rodzinie jest co najmniej bez emerytury? Nowy pomysł resortu rodzinyBarbara Socha w swoim ostatnim wpisie na Facebooku mówi, że w czasie konsultacji dotyczących strategii demograficznej pojawił się pomysł uwzględniania wkładu dzieci do systemu emerytalnego przy kalkulowaniu emerytury zaznaczyła wiceminister, choć pomysł wydaje się kontrowersyjny i „rewolucyjny” to przecież wiele państw zdaniem przedstawicielki rządu stosuje podobne rozwiązania. Barbara Socha powołuje się na naukową podstawę wdrażanych pomysłów. Przytacza tezy wygłoszone przez naukowców w ubiegłym stuleciu. Wiceminister zwróciła uwagę, że posiadanie dzieci także z emerytalnego punktu widzenia staje się ekonomicznie nieopłacalne. Nie można tego jednak powiedzieć w odniesieniu do rodzin wielodzietnych. Kobietom, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci i nie podjęły się pracy zawodowej i tak przysługiwać będzie minimalna emerytura. Dzisiaj dla maksymalizacji świadczeń emerytalnych racjonalne są: intensywna praca i intensywna edukacja, dla których posiadanie dzieci jest konkurencyjne. Ekonomicznie uzasadnione jest ograniczenie liczby dzieci. Powoduje to masowe powstanie efektu pasażera na gapę. I pewien paradoks, w którym kobiety, które przerywają aktywność zawodową, by urodzić i wychować dzieci, w takim systemie emerytalnym otrzymują niskie świadczenia Na czym dokładnie miałoby polegać uzależnienie wysokości emerytur od liczby dzieci? Barbara Socha proponuje, by wysokość emerytury nie zależała wyłącznie od liczby dzieci, ale także od ich dochodów. „Czyli rodzice otrzymywaliby premię nie tylko za sam fakt urodzenia dzieci, ale uwzględniałaby ona również jakość procesu wychowania” – czytamy we wpisie pomysł wiceminister Barbary Sochy zapytaliśmy Oskara Sobolewskiego z Instytutu Emerytalnego. Zdaniem eksperta uzależnienie wypłat świadczeń emerytalnych od liczby dzieci jest co najmniej niebezpieczne dla systemu emerytalnego. Pomysł powiązania faktu posiadania dzieci z wypłatą emerytur mógłby znaleźć zastosowanie, ale raczej na poziomie akademickich rozważań, a nie praktyki. Nie wyobrażam sobie takiego rozwiązania w naszym systemie emerytalnym. Dane GUS potwierdziły, że jesteśmy w pułapce demograficznej. Potrzebujemy racjonalnych rozwiązań, które wpłynęłyby na wskaźnik dzietności. Musimy już teraz zacząć zastanawiać się nad tym, co będzie w latach 50 –tych, ale XXI wieku, a nie XX wieku, do którego odwołuje się wiceminister Barbara Socha Oskar Sobolewski Zdaniem eksperta wpływ na dzietność ma także zaostrzenie prawa antyaborcyjnego. - Polki nie chcą rodzić właśnie przez politykę obecnego rządu i wyrok Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej – dodał Oskar Sobolewski. Warto przypomnieć, że podobny postulat zgłaszała już organizacja Ordo Iuris, która także chce uwzględnić kwestię wychowania dzieci przy nabyciu prawa do emerytury. Zgodnie z powszechną, obowiązującą zasadą, kwota emerytury zależna jest od płaconych w trakcie aktywności zawodowej składek. Organizacja zarzuca jednak, że „praca niezarobkowa związana z wychowaniem dzieci jest w systemie niewidoczna”. Jak rozwiązać ten problem? Propozycja Ordo Iuris zakłada emeryturę rodzinną, czyli „umożliwienie przekazywania środków pochodzących z części składki emerytalnej dziecka, bezpośrednio na konto emerytalne rodzica”. „Przykładowa propozycja to umożliwienie dziecku dedykowania środków pochodzących z 4 proc. podstawy wymiaru składki na konto emerytalne ZUS każdego ze swych rodziców” – podaje wskazuje więc na to, że pomysły, które dotąd nie były nagłaśniane i brane pod uwagę przez rząd mogą doczekać się realizacji. - Czy warto na ten temat rozpocząć debatę? W mojej opinii tak – podsumowała Barbara Socha.

złote mysli o emeryturze